Kopiowanie obrazów

Jeżeli chcesz, w tym dziale możesz ujawnić rąbek tajemnicy swojego warsztatu. Możesz też zapytać innych o kwestie techniczne związane z malarstwem. Dział dla wszystkich spragnionych wiedzy lub niewyżytych dydaktycznie.

Re: Kopiowanie obrazów

Postautor: Kurgan » 10 lut 2012, 11:36

1 nieostry obraz , 2 do góry nogami, 3 absynt-nencja Vincenta, jeżeli to daje takie wyniki to idę do monopolowego , staję na głowie i wyrzucam okulary. Wielkim malarzem będę :)
http://macgallery.voila.net/galeriamalarstwa/index.html
Latające talerze przyszłością stołówek
Kurgan
stały użytkownik
stały użytkownik
 
Posty: 329
Rejestracja: 10 paź 2011, 20:56
Lokalizacja: KATOWICE

Re: Kopiowanie obrazów

Postautor: Paveletz » 10 lut 2012, 20:02

Kratke pisze:„Ciekawe czy Vincent specjalnie to odbił czy po prostu dysponował lustrzana odbitką i myślał że "tak ma być"...
Niezależnie od tego, to JEST, jak pisze dorka świetne malarstwo”

Kurgan pisze:„Jestem kompletnie niekompetentny w tej dziedzinie, ale o ile mnie pamięć nie myli to malarze zaciemniali studio i używali camera obscura do kopiowania w tamtych czasach, przynajmniej Leonardo tak pracował, co udokumentowano szeroko. A z camera obscura jeśli się nie mylę uzyskujemy obraz do góry nogami , odwrócony w osi pinowej, czyli "lustrzannie" , taki "episkopat" starożytny, pozdro bratku ”

Paweł pisze:„Biorąc pod uwagę ciut inne rozmieszczenie i ułożenie kształtów oraz małe skomplikowanie kształtów figur i kompozycji - jestem skłonny uznać, że vinz w tym przypadku nie używał żadnej projekcji - po prostu patrzył i malował (ups sory - kopiował ), a odwrócił świadomie czyżby kopiując pozwolił sobie na tak śmiałe transformacje? a to rozbójnik.. ”


Nie wiem jak Vincent namalował czy też skopiował obraz Milleta uzyskując jego lustrzane odbicie. Mogę natomiast się całkiem nieźle bawić usiłując rozwikłać tą „zagadkę”. Kratke zasugerował, że Vincent posiadał lustrzaną odbitkę i na jej podstawie namalował pracę. Jeżeli właśnie tak było - a jest to najprostsze i tym samym pewnie i najlepsze z możliwych wytłumaczenie – cała sprawa jest już zupełnie oczywista. Ponieważ jednak Kurgan i Paweł poruszyli temat camery obscura – czyli ogólnie, kopiowania z użyciem przyrządów optycznych - pozwoliłem sobie na trochę „głębszą” analizę...
:hihi:
Ok. Na początek zaprezentuję rysunek do którego będę się mógł odnosić w dalszej części swojej wypowiedzi:



Punkt (1) pokazuję ogólną zasadę odwzorowywania obrazu przy pomocy soczewki (lub camery obscura) . Obraz jest odwracany zarówno na osi pionowej jak i poziomej. Gdyby Vincent posłużył się takim urządzeniem, uzyskałby przeskalowany obraz (3) który po obróceniu o 180 stopni (4) odpowiadałby dokładnie rzutowanemu oryginałowi (2). Tak więc użycie prostej optyki lub camery obscura nie tłumaczy lustrzanego odbicia w jakim została namalowana omawiana „kopia”.

Załóżmy jednak, że Vincent miał do dyspozycji jakąś niewielką, przypuszczalnie czarno-białą ilustrację, lub wykonany własnoręcznie (na podstawie np. oryginału) szkic. W takiej sytuacji, aby przenieść obraz Milleta na własne płótno mógł się posłużyć rzeczywiście optyką. Gdyby jednak rzutował posiadany materiał (2) bezpośrednio na docelowe płótno (3), uzyskałby oczywiście pozbawioną błędów kopię (4). Ponieważ tak się jednak nie stało, musiał przeprowadzić jakąś dodatkową operację na skutek której obraz został „obrócony” względem osi pionowej.

Jednym z możliwych wytłumaczeń, może być więc to, że posiadany szkic (czy też reprodukcję) rzutował nie bezpośrednio na docelowe płótno, ale na jakiś np. arkusz papieru. Powody takiego postępowania mogły być różne – zaczynając od brak odpowiednich materiałów, poprzez chęć uniknięcia lub skorygowania ewentualnych błędów, aż po nawet metodę pracy polegająca na wcześniejszym przygotowaniu sobie odpowiednich „pomocy”. Jeżeli jednak tak właśnie było, to rzutowane kontury Vincent mógł zaznaczyć na papierze np. za pomocą węgla (5). Umiejętnie wykorzystując specyficzne właściwości węgla, można już bardzo prosto wykonać bezpośrednią odbitkę takiego szkicu na docelowym płótnie – poprzez przyłożenie i dociśnięcie „pomalowanej” powierzchni papieru (5) do pustej powierzchni docelowego płótna (6). Niestety, tak uzyskany obraz (6) będzie lustrzanym odbiciem szkicu (5) co ostatecznie przełoży się na gotową pracę olejną (7)...
:aprosze:

BTW - Wyczyściłem niepotrzebnego off'a jaki pojawił się w tym temacie i proponuję - ograniczyć spory "ideologiczne" wokół tematyki związanej z kopiowaniem tylko i wyłącznie do tego tematu: viewtopic.php?f=4&t=376 ;)
Bonum placenta laetificat cor hominis - łac. "Dobry placek raduje serce człowieka".
Awatar użytkownika
Paveletz
administrator
administrator
 
Posty: 902
Rejestracja: 08 mar 2010, 20:21

Re: Kopiowanie obrazów

Postautor: jula » 10 lut 2012, 21:45

a to szkoda, ze zajrzalam już po 'wyczyszczeniu ' offa,bo 'spory ideologiczne ' mogly być ciekawe :tak:

wiem oczywiscie, ze malarze stosowali z upodobaniem wszystkie ulatwienia techniczne, jakie byly im dostepne i pewnie byliby zdziwieni, gdyby ktos im powiedzial, ze jest to niegodny malarza proceder. Sadze, ze raczej by wysmiali purystow technicznych.Gdyby w xvii wieku mielu rzutnik, na pewno by się ucieszyli!
Zgadzam sie z twierdzeniem, ze sedno sztuki lezy w samym malowaniu, mozna namalowac koszmarek stosujac metody tradycyjne, nie metoda czyni obraz obrazem.

ale niestety te wszystkie epidiaskopy i rzutniki, cyfrowe przerobki etc mnie ominely.
Zatrzymalam sie na etapie siermieznej 'przeprochy' oraz nanoszenia szkicu metoda kratkowania. na sam szkic schodzil tym sposobem caly dzien!
A teraz chce zaczac nowy etap wyprobowujac nowoczesne super-techniki.

teraz pytanie:
na allegro wystepuja 2 typy sprzetu, episkop oraz epidiaskop, a czasem cos nazywanie jest zbiorczo 'episkop/epidiaskop'
Roznica miedzy tymi dwoma nie jest dla mnie w pelni jasna, zrozumialam, ze epidiaskop sluzy tez do rzutowania przezroczystych materialow typu klisza, czy tak? ale szkic tez bedzie rzutowaL?

co wybrac- z pobieznego czytania opisow wnioskuje, ze epidiaskop bedzie bardziej uniwersalny bo moze pelnic tez funkcje episkopu?
czy dobrze mysle? czy calkiem to myle?
cena jest mniej wiecej taka sama (mysle o uzywanym sprzecie)
jula
przypadkowy gość
przypadkowy gość
 
Posty: 6
Rejestracja: 09 lut 2012, 11:40

Re: Kopiowanie obrazów

Postautor: Paveletz » 11 lut 2012, 13:55

jula pisze:a to szkoda, ze zajrzalam już po 'wyczyszczeniu ' offa,bo 'spory ideologiczne ' mogly być ciekawe :tak:

Zwykle tak, ale nie wtedy gdy trwają zbyt długo i nie wciąż przynoszą żadnych rozstrzygnięć. :mrgreen:

A co do Twojego pytania - episkop służy do rzutowania materiałów refleksyjnych (np. wydruku lub ilustracji z książki), natomiast diaskop do rzutowania materiałów transparentnych (np. slajdy). Ponieważ ogólna zasada działania i konstrukcja tych urządzeń jest do siebie bardzo zbliżona, powstają rozwiązania hybrydowe takie właśnie jak - epidiaskop. Niestety, każde rozwiązanie "uniwersalne" wiąże się z pewnymi kompromisami konstrukcyjnymi, tak więc w przypadku epidiaskopu należy się liczyć z tym, że nie koniecznie będzie on dorównywał pod względem jakości rzutowanego obrazu (np. jasność, zniekształcenia, rozmiar materiału itp) rozwiązaniom dedykowanym. Wybór więc zależy od Twoich oczekiwań i rzeczywistych potrzeb - np. od tego czy masz zamiar często rzutować slajdy (diaskop, epidiaskop), czy może raczej tylko precyzyjne i przez to dość duże szkice wykonane na papierze ("porządny" episkop).
:bezradny:
Bonum placenta laetificat cor hominis - łac. "Dobry placek raduje serce człowieka".
Awatar użytkownika
Paveletz
administrator
administrator
 
Posty: 902
Rejestracja: 08 mar 2010, 20:21

Re: Kopiowanie obrazów

Postautor: jula » 12 lut 2012, 10:56

ooo, teraz rozumiem na czym polega różnica, dzięki Paveletz! to zdecydowanie o episkop lepszy dla mnie w takim razie.
jula
przypadkowy gość
przypadkowy gość
 
Posty: 6
Rejestracja: 09 lut 2012, 11:40

Poprzednia

Wróć do Z paletą w dłoni

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 2 gości